chciałbym móc w końcu wrzucić ten widok do szuflady ze wspomnieniami i, tylko czasem, wpadać tutaj, żeby go sobie odświeżyć. naprawdę szczerze go nienawidzę.
szkoda, że rzeczy, które chciałbym, aby się ciągnęły, konsekwentnie kończę zbyt szybko, za to wobec tych niechcianych demonów zdaję się być całkowicie bezsilnym i płynę z prądem.
nie chcę, ale zaczynam wpasowywać się w ramy, od których zawsze uciekałem.
tak. zostanę zawodowym nieudacznikiem i narzekaczem. brakuje mi już tylko tyci, tyci...